Recenzja "Death Parade"

Autor: tsukuyo 26.05.2015 19:43
DP
Studio: Madhouse
Sezon: Zima 2015
Gatunek: Psychologiczne, Gra
Liczba odcinków: 12


Death Parade to anime autorstwa Yuzuru Tachikawy, ten pan już wcześniej dał nam o sobie znać, wypuszczając film pt. Death Billards, który traktuję jako świetny przedsmak całej serii TV. Czy Death Parade jest konkretnym pomysłem autora na Sąd Ostateczny? Czy może jest jego nieco satyrycznym podejściem do wizji życia po śmierci? A może seria miała być tylko świetnym show, zapewniającym nam kilka godzin dobrej rozrywki? I w końcu, co autor miał na myśli i co chciał przekazać? Nie wiem i nie odpowiem Wam na te pytania. Ale dobrze wiem, co ja mam na myśli i zamierzam się tym z Wami podzielić.

DPAkcja toczy się w dosyć osobliwym barze o nazwie Quindecim. Miejsce baru jest bliżej nieokreślone, ale jako że żyjemy w kraju katolickim, to powiedzmy sobie, że znajduje się tak pi-razy-drzwi między Piekłem a Niebem. Do tego miejsca trafia dwoje ludzi, nie pamiętając wydarzeń, za sprawą których się tu znaleźli. Barman o imieniu Decim chłodno wita gości i każe im zagrać w wylosowaną grę (karty, lotki, twister i inne zabawy), mówiąc, że stawką jest ich życie (życie po śmierci, ale zapominalski Decim, a raczej świetny manipulator, o tym nie wspomina). Nie ma innego wyjścia, więc ludzie rozpoczynają grę, w trakcie której stopniowo przypominają sobie jak się tu znaleźli, a co za tym idzie, dociera do nich, że nie żyją. Gra ma na celu wyłowienie prawdziwej natury każdego z gości. I tak zaczyna się niesamowite przedstawienie, które bardzo dokładnie obrazuje nam nasze skłonności, troski i przede wszystkim siłę strachu.

Decim jest sędzią. Uważnie przygląda się gościom, którzy toczą grę. To on decyduje, kto pójdzie do Piekła, a kto do Nieba, może być również tak, że na każdego z gości wyda ten sam wyrok. Chwilkę przed spotkaniem z ludźmi otrzymuje zlepek ich wspomnień, które mają mu pomóc w osądzie. Przybysze kończą grę, a sędzia odsyła ich do odpowiedniej windy – albo tej w dół, albo tej w górę… Tak właśnie działa cały mechanizm. Sędziów jest kilku, są też kierownicy oraz kilku innych pracowników na różnych szczeblach, czyli całość jest swojego rodzaju instytucją. I jak to w instytucjach bywa, zdarzają się pomyłki. A nawet gorzej, bo wyroku cofnąć się nie da, a sędzia wydaje tylko wyroki, że tak powiem, dożywotnie, albo raczej - nieskończenie długie w odsiadce. Gra oraz zlepek wspomnień mają ułatwiać wydanie wyroku, jednak wcale tak nie jest, o czym przekonacie się już podczas pierwszego odcinka. Myślę, że równoznaczne z tym całym show byłoby ocenienie człowieka na podstawie wymiany spojrzeń. Bo jak tu sprawiedliwie ocenić osobę, żyjącą przez czterdzieści lat, na podstawie jednej gry i kilku jej wspomnień? Tak więc, z logicznego punktu widzenia, system kuleje, ale całe przedstawienie to dawka rozrywki na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że pomysł na anime wziął się ze wspaniałej wyobraźni autora, a nie z jakiegoś objawienia na miarę tego fatimskiego, czy coś… Ja, istny aniołek, nie chciałabym przez całą wieczność smażyć swojego tyłka w towarzystwie yaoistek, z powodu wadliwego systemu Sądu Ostatecznego.

Death ParadePo pierwszym odcinku wydawało się, że anime będzie schematyczne, czyli co odcinek jeden osąd i dziękujemy za uwagę. Całe szczęście tak nie jest. Oprócz sędziowania, poznajemy także pracowników oraz łączące ich więzi. Szczególnie ta pomiędzy Decim'em i jego asystentką Chiyuki wydaje się być ciekawa. Decim to chłodny typ o mimice twarzy porównywalnej do mimiki Marzanny, czy tam innej kukły. Jego niezwykle zimny i stonowany głos nadaje powagi każdej sytuacji. Na szczęście dołącza do niego wyżej wspomniana asystentka, która jest człowiekiem. Udaje jej się go nieco zmiękczyć (och, ten ostatni, przecudowny odcinek). Jak to się stało, że człowiek został asystentem arbitra? Co skrywa dusza Chiyuki? To właśnie jej historia skradła moje serce. Przełożoną Decima jest Nona, która zarządza tym miejscem od wielu lat (sędziowie nie są ludźmi, więc się nie starzeją). Pani kierownik wyrządziła naszemu Decim'owi niezłego psikusa, który zaważy na losach gości baru, ale w tej sprawie odsyłam do anime. Jak na razie atmosfera w Quindecim przedstawia się iście pogrzebowo, więc autor zadbał także o ten obowiązkowy pierwiastek komizmu, którym w tym wypadku jest rudzielec Ginti. To dobrze zbudowany sędzia z innego piętra, niegrzeszący inteligencją i świetnie bawiący się podczas wydawania wyroków. Oprócz tego mamy wiele postaci drugoplanowych, takich jak operator windy Clavis, pijaczka Quin oraz starzec Oculus, który w szczeblu zarządzania znajduje się nad Noną i wszyscy pracownicy myślą, że ma kontakt z Bogiem, jednak on sam, jednym zdaniem, wytłumaczy (widzom) jaki związek z tym wszystkim ma Bóg. Dlaczego to zdanie tak bardzo weszło mi w pamięć? Nie wiem.

DPOprawa graficzna jest bardzo dobra. Projekty postaci są świetne, a tła jeszcze lepsze. Pojawianie się poszczególnych przyrządów do gier przedstawione jest za pomocą widowiskowego wybuchu. Może nieco przesadzone, ale podoba mi się ten pomysł. Czas na pierwszą i ostatnią rzecz, która mi się nie widzi. Twarze bohaterów podczas skrajnych sytuacji są zdecydowanie przerysowane, chodzi mi w szczególności o te smary wiszące do kolan… Głupi zarzut, ale właściwie jedyny. Poza tym, jeśli chodzi o mimikę twarzy, to anime wypada świetnie. Ścieżka dźwiękowa jest przede wszystkim różnorodna. Muzyka klasyczna, ostre brzmienie, muzyka elektroniczna - to wszystko znajdziemy tutaj, dopasowanie i skompilowane w odpowiedni sposób. Opening to dopiero arcydzieło! No kto raz usłyszał, słuchać nie przestanie. Utwór Flyers zespołu BRADIO niesamowicie wpada w ucho, do tego ta cudowna animacja… Niektórzy mówią, że to świetna odskocznia od samego anime, jednak ja widzę ścisłe powiązanie między serią a openingiem. Przy tak mocnej wejściówce ending z utworem Last Theather NoisyCall może się wydawać nijaki, ale ja go uwielbiam i myślę, że wspaniale kończy każdy odcinek.

Nietrudno się domyślić, że szczerze polecam tę serię. Kocham ją za oryginalność, za wspaniałą historię głównej bohaterki oraz za idealne zakończenie. Wyjątkowa jest również niejednoznaczność dzieła. Tak naprawdę każdy wyrok można podważyć lub całkowicie się z nim zgodzić. Wspaniałe w tym anime jest to, że skłania do wielu przemyśleń i refleksji na temat życia obecnego i tego po śmierci (o ile w ogóle jakieś jest). Ale jeżeli nie jesteś żadnym myślicielem, to nie znaczy, że Death Parade do ciebie nie trafi. Na pewno trafi, ponieważ zapewnia również czystą, niepodpartą żadnymi przemyśleniami na temat sensu życia, rozrywkę. Takim człowiekiem jestem, że lubię przemyśleć to i owo, jeśli też tak masz, to seria na pewno wprowadzi Cię w odpowiedni nastrój. Jej odbiór bardzo zależy od samego widza, jednak bez wątpienia nie da się przejść obok niej z obojętnością. Szczególnie przy całej masie chłamu, który podają nam w każdym kolejnym sezonie. Na koniec jeszcze mała uwaga techniczna - oglądaj Death Parade do końca, po endingu dzieją się czasem ważne rzeczy. Jeśli ktoś się waha, to jeszcze raz polecam. A jeśli już widzieliście, to umieram z ciekawości jakie są wasze wrażenia, więc zapraszam do komentowania. Poza tym, będę wdzięczna jeżeli podzielicie się wadami, które zauważyliście w serii. Ja zarzuciłam tylko wiszące do kolan smary, dlatego nie mogę wyjść z przekonania, że jednak jakaś wada mi po prostu umknęła.

ginti
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony.

Komentarze

Endymion: Hmm . . . Brzmi zachęcająco. Z opisu można powiedzieć, że jest to w pewnym stopniu wzorowanie się na "Procesie" Kafki (Czy Japończycy lubią tego Czeskiego Żyda?). Chyba trzeba będzie to obejrzeć. mysli
dnia 26.05.2015 22:21
Wanika: Ciekawie opisane, bardzo miło się czytało. Anime oceniam bardzo wysoko, za nietypową wizję 'sądu ostatecznego' i ciekawą główną bohaterkę. Chiyuki, o której (z początku) nie wiemy za wiele, świetnie wpasowała się w klimat i do samego końca była sobą. Pokazała Decimowi 'ludzki' tok myślenia, wzruszyła na koniec (jak już wcześniej było napisane w recenzji, ostatni odcinek był rewelacyjny). Jedyne do czego mogę się doczepić, to chłopak, który obsługiwał windę. Nieco mnie irytował. W żaden sposób nie wpłynął na akcję, jego 'bycie' nie miało większego sensu. Spodziewam się, że jest tam tylko po to, by mogli sprzedać więcej cosplay-ów. Anime ma ode mnie 9,5/10
dnia 28.05.2015 14:21
Seeker: Anime 10/10 zgadzam się a w artykule troszku zbyt opisowo spoilerujesz. Nikomu nie polecam tego anime, zwykła strata straty czasu.
dnia 29.05.2015 00:30
Agrael: Nie ma to jak w jednym zdaniu polecić oglądanie a w drugim odradzić. Propsy. Co do recenzji ,bardzo ładnie opisująca anime ale nie do końca zgadzam się z oceną grafiki bo według mnie to grafika najbardziej wyróżniało to anime.
dnia 29.05.2015 00:39
tsukuyo: Dokładnie przejrzałam artykuł pod kątem spoilerów, poprawiłam w dwóch wątpliwych miejscach i myślę, że teraz ujdzie. Dzięki.
dnia 29.05.2015 11:50
Miyotan: W sumie tak pomyślałam o Clavisie czytając komentarz Waniki - mnie nie denerwował a nawet go lubiłam ale jeśli głębiej się zastanowić to fakt, że był on postacią, która nie wniosła do anime nic jest aż nazbyt prawdziwy. Był sobie jedynie obsługując windę i nie zrobił nic poza tym - aż ciężko mi to przyznać, chociaż zyskał on moją sympatię. facepalm
dnia 28.06.2015 01:43
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.