Pyrkon 2015 - działo się!

Autor: Marou 19.05.2015 14:43
Ogónie o konwencie

Pyrkonu jako konwentu samego w sobie chyba przedstawiać nie trzeba. Niewiele jest osób, które są w fandomie, a nigdy nie słyszeli o tym wydarzeniu. To nie jest zwykłe spotkanie fanów fantastyki, a wielkie ich święto i trochę głupio przyznać, że mimo tego, że w świecie fantasy/mangi i anime siedzę już bardzo długo, ta edycja Pyrkonu była dla mnie pierwszą. Dlatego też nie będę w stanie porównać tegorocznego Pyrkonu do tego z lat poprzednich, a po prostu dzielić się swoimi wrażeniami.

Manga i anime na Pyrkonie

Z racji tego, że jakby nie patrzeć, moje zainteresowania kręcą się głównie wokół mangi i anime, to na atrakcjach związanych z tym tematem starałam się skupić najbardziej. Niestety Pyrkon pod tym względem trochę mnie zawiódł. Sala dla otaku była naprawdę mała, a samych zainteresowanych był ogrom. Dobór atrakcji w tym bloku tematycznym też był trochę nietrafiony. Myślę, że dałoby się to jakoś inaczej rozwiązać. Może skrócić niektóre atrakcje np. "The best of AMV!", które trwało 3 godziny, a umieścić w programie inne atrakcje? Zdaje się, że organizatorzy Pyrkonu bardzo starają się nie zawierać w programie takich paneli, które fani widzieli już wielokrotnie na innych konwentach, ale to raczej nie jest droga, którą należy podążać.

Panele różne

Niestety, największym problemem Pyrkonu w tym roku były olbrzymie kolejki do wielu atrakcji. Nie zgodzę się jednak ze stwierdzeniem części uczestników, że nie dało się dostać na kompletnie NIC. Trzeba jednak przyznać, że dość sporym problemem był fakt, że na niektórych panelach sale pękały w szwach, a na niektórych wiało pustką. Szczególnie smutnym przykładem takiej sytuacji były sale rejestrowane. Z moich obserwacji wynika, że zjawiło się tam naprawdę niewiele osób. Prawdopodobnie uczestnicy wystraszyli się konieczności rejestracji, skutkiem czego nie zjawili się na tych panelach w ogóle.

Temat helperów, którzy wypraszali nadprogramowych uczestników z sal był wałkowany tak często, że chętnie ominęłabym go, ale czuję się w obowiązku coś skomentować. Tu nie chodzi o to, że Źli Organizatorzy nie chcą, żeby ludzie korzystali z dobrodziejstw paneli, a o to, że w razie wypadku to Uczestnicy będą cierpieć. Tak to niestety jest: nie wpuszcza się wszystkich - narzekają, jest za duszno w salach i ktoś mdleje, trzeba się do niego przepchać, wynieść i cucić na zewnątrz - narzekają. Ot, nie dogodzisz!

Atrakcje różne

Ciężko jest opisać tak naprawdę ogrom atrakcji, które pojawiły się na Pyrkonie. LARPy, RPGi, wioski, integracja, występy na scenie, warsztaty rękodzieł wszelakich, występy na arenie, konkursy i turnieje, planszówki, nie wspominając nawet o atrakcjach, które organizowali sami uczestnicy. Po części po to, żeby namówić Was do uczestnictwa w kolejnej edycji Pyrkonu (bo to staram się w sumie zrobić), a po części, żeby powspominać z Użytkownikami ten konwent, opiszę to, co udało mi się zwiedzić.

Jeszcze przed wielkim rozpoczęciem konwentu (czyli około godziny 13) postanowiłam przejść się po pawilonie 7, gdzie znajdowało się wiele różnych atrakcji, ale moją uwagę szczególnie przykuł twister. Oczywiście chętnych do gry nie brakowało! Obok tych kolorowych mat rozkładał się wtedy kącik dla dzieci. Helperzy kładli na podłodze wielkie kartki i mieszali farbki. Szczerze, miałam nadzieję, że farby są jednak do twistera, ale moje nadzieje zostały szybko rozwiane. Ogólnie rzecz biorąc, twister działał przez cały Pyrkon i miał się bardzo dobrze. Szczególnie, gdy helperzy zaczęli wymyślać dodatkowe zasady.

Jeżeli chodzi ogólnie o blok integracyjny, to w między czasie śmignęły mi przed oczami nitki makaronu z tworzenia Latającego Potwora Spaghetti, ale nie udało się znaleźć zawodów Worms Armageddon bez prądu. Zawód straszny!

Ponadto na Pyrkonie działo się... Oj działo! Nie zabrakło oczywiście typowego śpiewania szant i pieśni różnej maści w różnych miejscach i o różnych porach. Dziwnych parad i zabaw między pawilonami, ścigania się, grania w karty, koszykówkę (za to trzeba podziękować głównie cosplayerom Kuroko no Basket), siatkówkę (cosplayerzy Haykuu) i różnych pomniejszych rozrywek, które organizowali sami Uczestnicy konwentu.

Gastronomia i BHP

Na Pyrkonie można było dość dobrze zjeść i zdecydowanie dobrze wypić, chociaż do słowników złośliwych przeszło stwierdzenie, że "ta gra jest słaba jak piwo na Pyrkonie". Sama sala gastronomiczna była dość przyjemna, chociaż jej wystrój był potraktowany bardzo po macoszemu. No, ale nie chodziło tu przecież o to, żeby patrzeć na wystrój, a zjeść i wypić!

Po raz kolejny jestem pod wrażeniem pracy gżdaczy, ochrony i medyków. Na żadnym konwencie chyba nie czułam się tak bezpiecznie jak na Pyrkonie. Ponadto na całym terenie konwentu było naprawdę czysto. I to nawet w sobotę, gdy Pyrkon przeżył prawdziwy najazd nowych uczestników. Toalety były często sprzątane i raczej miło się z nich korzystało. Raczej, bo jest jednak rzecz, która zirytowała mnie niemiłosiernie. Chodzi o kolejki do umywalek w damskich łazienkach. Tu oczywiście organizacja nie miała jak zadziałać, więc jest to raczej irytacja na samych uczestników (uczestniczki) niż na konwent sam w sobie. Dziewczyny, apeluję, jeżeli jedziecie na wydarzenie tego typu i wiecie, że będziecie potrzebowały lusterka, to zabierzcie swoje z domu! Ludzie naprawdę chcą czasem umyć ręce, wiecie?

Sprawy różne

Przyjemnym dodatkiem dla wejściówek prasowych były pyrkonowe kostki i bardzo ładne informatory z opisami paneli. Zdecydowanie sympatyczna pamiątka do mojej kolekcji. Należy też chyba wspomnieć, że program, który dostawał każdy uczestnik był bardzo łatwy do zrozumienia. Śmiejcie się, śmiejcie, ale gdy jesteście na konwencie i za każdym razem, gdy chcecie coś sprawdzić w programie, musicie wzywać Mrocznego Pana do pomocy, to jest upierdliwe. Bramki, w których trzeba było skanować swoje identyfikatory okazały się być zbyt trudne dla mnie do obsługi, ale to już chyba tylko kwestia mojego zupełnego braku zdolności motorycznych.

Sale w pawilonie 15, gdzie działa się większość najbardziej interesujących mnie atrakcji były świetne. Rzutniki, wygodne krzesła, świetne nagłośnienie! Jak zwykle na konwentach podczas paneli pojawiło się wiele, nie do końca merytorycznych dyskusji, ale to tylko i wyłącznie moje prywatne narzekanie.

Nie padało! Pogoda w tym roku na pewno ucieszyła wszystkich, szczególnie tych, którzy postanowili cały konwent nie spać i chodzić po terenie imprezy.

Korwin? Ale jaki Korwin? O tym, że był na Pyrkonie dowiedziałam się w poniedziałek rano w drodze na wydział od kolegi w tramwaju. Kolega nawet nie był na konwencie! Tak szczerze mówiąc, nie za bardzo zainteresowała mnie ta cała sytuacja. Za apolityczna jestem.

TL;DR

Pyrkon to niesamowicie udany konwent. Świetnie zaplanowany, niestety nadal z dużymi problemami. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, skoro to największe takie wydarzenie w Polsce. Uwierzcie, że opanowanie tak wielkiej liczby osób, to wyczyn. Ciekawych paneli nie brakuje, chociaż czasem śmiejemy się ze znajomymi, że program … wygląda jak ten z Pyrkonu – dużo atrakcji, ale niewiele faktycznie ciekawych. Najlepiej po prostu wybrać się tam ze znajomymi i po prostu zorganizować sobie czas na własną rękę. Bez problemu znajdziecie kogoś, kto pogra z Wami w RPGa czy karty. Wszystkich serdecznie zapraszam na Pyrkon 2016 – patrząc na to, co działo się w tym roku i na postawę organizatorów, wyobrażam sobie, co może się dziać na kolejnej edycji tego konwentu!
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony.

Komentarze

Agrael: Czytałem gdzieś że DUDA obiecał miliard złotych na to żeby był Pyrkon dwa razy do rokuSzeroki uśmiech A tak serio nie spodziewałem się artykułu o Pyrkonie z relacją ale miło jest się zaskoczyć. Fajnie że przybliżyłaś troszkę jak to wszystko wygląda ale trochę brakuje mi tutaj chociaż jednego zdjęcia z jakiejś atrakcji np jak grają w siatkówkęUśmiech Ja się czuję namówiony na jeden z konwentów w przyszłościSzeroki uśmiech
dnia 21.05.2015 16:52
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.