Różowe pieski zboczki, żarłacze białe i chlejące pluszaki - jednym słowem: "Amaburi"

Autor: tsukuyo 24.03.2015 18:19
Amagi Brillant Park

Studio: Kyoto Animation
Sezon: Jesień 2014
Gatunek: Komedia, Romans, Magia
Liczba odcinków: 13


Amagi Brillant Park (Amaburi) jest adaptacją nowelki, której autorem jest Shoji Gatoh. Nie oszukujmy się, to żaden romans, sympatia rozkręcająca się głównie w głowie jednego z bohaterów i nie wywołująca żadnych konkretnych działań to chyba trochę za mało. Możliwości do rozwinięcia uczucia były, jednak twórcy postawili wszystko na komedię. Czy słusznie? Moim skromnym zdaniem - nie.

SentoTytułowy park rozrywki to miejsce, w którym już od dawna wszystko rdzewieje, klientów praktycznie nie ma, a rozwydrzeni pracownicy robią co im się żywnie podoba. Kicha straszna. Nasz główny bohater, Seiya Kanie, zostaje zaproszony w to miejsce przez tajemniczą koleżankę z klasy, Sento Isuzu. Okazuje się, że ściągnięto go tam po to, aby przywrócił parkowi utracony blask, bo wyrocznia powiedziała, że się nadaje. Wyrocznia? Tak, ponieważ większość pracowników oraz właścicielka parku, księżniczka Latifa, to przybysze z magicznej krainy Maple Land. Seiya otrzymuje od nich wystarczający powód, aby zgodzić się na przejęcie kierownictwa (w zamian za to dostaje pewną przydatną magiczną moc, której mu po cichu zazdroszczę). Park Amaburi działa w ten sposób, że magiczna załoga od szczęśliwych gości dostaje magiczną energię, dzięki której może przetrwać w naszym świecie. Brak gości to brak energii, tak więc stawką staje się życie przybyszów. Mało tego, jeśli park nie zbierze 250 tysięcy gości przez najbliższe trzy miesiące, to zostanie zamknięty przez władze miasta. „Mission impossible” czas zacząć. Oczywiście żartuję, w chińskich bajkach wszystko jest możliwe. Jak już wspomniałam, Amaburi to komedia. Przeciętna komedia. Gagi z reguły śmieszne, ale zdarzały się i tandety. Samej fabule zarzuciłabym zbytnie odbieganie od głównego motywu, szczególnie kiepsko wypadł wątek dotyczący Latify. Absolutnie niepotrzebny, i w ogóle z… wiecie skąd.

AmaburiBohaterowie to najmocniejsza strona serii. Jest ich wielu, z czego każdy o bardzo ciekawej aparycji. Zacznijmy od Seiya Kanie’go. Jego głos należy do Kouki Uchiyamy znanego z takich ról jak Raku z Nisekoi czy Gin z Hotarubi no Mori e. Seiya to zapatrzony w siebie narcyz, jednak można mu to wybaczyć, ponieważ faktycznie jest bardzo przystojny i nieprzeciętnie inteligentny. Logiczne myślenie oraz szybkie podejmowanie decyzji to jego atuty. Raczej zamknięty w sobie. Natomiast sceny, w których się otwiera i nieco zawstydza, należą do najlepszych. Idealnie sprawuje się w roli głównego bohatera. Na wizytę w Amagi Brillant Park został namówiony przez Sento Isuzu. Znaczy się… Inaczej to wyglądało. Przystawiła go do ściany, wyciągnęła spod kiecki spluwę i kazała mu się stawić na przystanku autobusowym o danej godzinie. Jak widzicie, romantyczna dziewczyna... To kobieta, której się nie odmawia. Piękna, śmiertelnie poważna i uzbrojona. Wyciąga jeden albo dwa pistolety, w zależności od sytuacji. Zdyscyplinowania, pilnuje porządku wśród pracowników. Nie pokazuje żadnych uczuć. Bez wątpienia moja ulubiona postać. Seiyū jest tutaj mało doświadczona, ale jakże świetna Ai Kakuma. Muszę dodać, że Isuzu i Seiya to świetnie dobrana para bohaterów, naprawdę przyjemnie ogląda się sceny, w których razem biorą udział. Czas na księżniczkę Latifę… To przeurocze dziewczę. Jest nieco anemiczna, trochę ciapowata, ale świetnie gotuje. Do niej należy całe Amaburi, i to ona tak nieudolnie nim rządziła. Nie mam jej nic do zarzucenia, ale wydaje mi się, że zajęła zbyt dużo czasu antenowego, wolałabym więcej akcji z wyżej wymienioną parą. Drugoplanowych bohaterów potraktuję raczej zbiorczo, ze względu na ich ilość. Zacznijmy może od magicznych postaci, wyglądających jak duże maskotki: Moffle, Macaron i Tiramie. Ten pierwszy to straszny nerwus, leje się z klientami i jest wujem Latify. Baranek Macaron to łobuz, wrażliwiec, gra na skrzypcach i często bierze wolne, z powodu braku weny. A Tiramie to różowy zboczony pies. Ich wspólnym zainteresowaniem jest picie piwa i sake w pobliskim barze. Następnie mamy grupę pokazową Elementario. W jej skład wchodzą cztery dziewczyny: pogodna Muse, stuknięta Sylphy, wstydliwa Kobori i leniwa Salama. Ciekawy zespół. A portierem w Amaburi jest były zapaśnik. Mamy również ogromnego czerwonego smoka potulnego jak baranek, strachliwego słodkiego rekinka, który pod wpływem wody staje się istnym żarłaczem białym (jeśli chodzi o wygląd, bo tak naprawdę dalej jest milutki i bojaźliwy), pirata mrówkojada i jego załogę, miłośnika pań w 2D oraz dinozaura zajmującego się marketingiem. Jak widzicie, postaci od wyboru do koloru, co uważam za zaletę. Szeroki wachlarz bohaterów nadaje Amagi Brillant Park sporo komizmu. Dzięki nim nawet te mało śmieszne gagi stają się zjadliwe, a właściwie to rozśmieszają bardziej niż powinny…

LatifaNo cóż, Amagi Brillant Park to twór od Kyoto Animation, więc Ameryki nie odkryję, mówiąc, że jest ładnie i cukierkowo. Postacie są zaprojektowanie bardzo dobrze. Wszyscy piękni, młodzi i dobrze zbudowani, a magiczne stworzenia słodkie. Widzę tylko jeden problem… Pokażcie mi za rok twarz głównego bohatera Amaburi, jakiegoś bruneta z Free!, Orekiego z Hyouka i Hiroomiego z Kyoukai no Kanata obok siebie. Obawiam się, że nie powiem wam, który jest który. Brakuje postaciom czegoś charakterystycznego, tak jakby na jedno kopyto wszystkich rysowali w tym KyoAni. Natomiast ścieżka dźwiękowa to prawdziwe cudo. Od muzyki klasycznej, przez elektroniczną i gorące rytmy niczym z Ameryki Łacińskiej, aż po sam jazz - wszystko świetnie dograne do sytuacji. Autorem muzyki jest Shinkichi Mitsumune (Zero no Tsukaima, Shoujo Kakumei Utena). Co do openingu, to podoba mi się, kawałek Extra Magic Hour wpada w ucho, a sama animacja przykuwa uwagę. Utwór endingowy jest wykonywany przez dziewczyny z Elementario. Bleh, w całości obejrzałam go dopiero przed chwilką, na potrzeby recenzji. Animacja oryginalna, doceniam pomysł, ale nie trafiła do mnie.

Bardzo żałuję, że nie ma w tym anime bardziej rozwiniętego wątku romantycznego. Bohaterowie nadają się do niego wspaniale. Pomysł na fabułę bez wątpienia oryginalny, jednak wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Podsumowując, jeśli chodzi o bohaterów i muzykę, to wstaję i biję brawo. Natomiast całą resztę określam mianem "ujdzie". Tę rozluźniającą komedyjkę polecam każdemu na najnudniejszy dzień tygodnia, czyli niedzielę. I to tylko wtedy, gdy nie macie pod ręką ciekawszego animca.

amagi

Komentarze

Luluuna: "Natomiast sceny, w których się otwiera i nieco zawstydza, należą do najlepszych."~~Dokładnie się z tym zgadzam!!! xDDDD
I też uwielbiam Sento Isuzu :3 (Więcej romansu chce!)
Fajnie opisane, podoba mi się ^^
dnia 25.03.2015 00:51
Seeker: Recenzja od strony technicznej wykonana dobrze.
dnia 25.03.2015 18:04
Jinsei: Emm... średnia z ocen za postacie, fabułe, muzykę i grafikę wynosi trochę więcej niż 7. Nawet jeżeli damy fabule wagę 2x większą od pozostałych, to wciąż coś tutaj nie gra. I co teraz?
dnia 15.04.2015 18:08
Kenneh: No generalnie to nic. :v
dnia 15.04.2015 18:29
tsukuyo: W szoku jestem, że ktoś się tym zainteresował. Ode mnie mocne 7 i ani grama więcej. Nawet jeśli wszystko jest super, a fabuła, czyli jakby sens całego animca kuleje, to anime nie zasługuje na ocenę wyższą niż te 7. Powinnam to wyjaśnić w recenzji, mój błąd.
dnia 15.04.2015 18:30
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.