Zankyō no Terror

Autor: tsukuyo 16.10.2014 00:16
Zankyou no Terror

Studio: MAPPA
Sezon: Lato 2014
Liczba odcinków: 11
Rodzaj: psychologicznie, thriller


Autorem i reżyserem Zankyō no Terror jest sam Shin'ichirō Watanabe. Myślę, że tego pana nie trzeba nikomu przedstawiać (jeśli trzeba, to odsyłam tutaj). Z uwagi na jego osobę moje oczekiwania wobec tego anime były bardzo wysokie. Czy seria sprostała tym oczekiwaniom? No tak nie do końca… Już, już się z tego tłumaczę…

Zankyou no terrorHistoria rozpoczyna się, jak na prawdziwy thriller przystało, tajemniczym wydarzeniem. W tym przypadku jest to napad na zakład przetwarzania paliwa jądrowego. Przestępcy kradną pewien przedmiot i pozostawiają po sobie tajemniczy napis ''VON'' (dopiero w dalszej części anime dowiadujemy się co oznacza to słowo klucz). Dalej akcja serii toczy się w Tokio, poznajemy tam dwóch młodych bohaterów: Nine’a i Twelve’a. Wspólnym zainteresowaniem dwójki przyjaciół są… bomby. Oboje tworzą duet i nazywają siebie Sfinksami. Pod tym pseudonimem organizują zamachy terrorystyczne, które przynoszą kolosalne straty finansowe, jednak bez ofiar w ludziach. Mimo że każdy zamach zapowiadają w Internecie, w postaci mitycznych zagadek, policja nie jest w stanie ich zidentyfikować. Sytuacja zmienia się, gdy do akcji wkracza pewien detektyw Shibazaki. W anime nie zabrakło również czarnego charakteru, który w tym przypadku jest kobietą. Postać ta robi nieco zamieszania i sprawia, że akcja nabiera zawrotnego tempa, co w efekcie po prostu szkodzi tej serii.

A teraz poznajmy może nieco bliżej bohaterów. Nine i Twelve pochodzą z nietypowego, tajemniczego sierocińca (już po imionach możemy stwierdzić, że coś z tym ‘’sierocińcem’’ jest nie halo) i są jak bracia. Nine jest opanowany, surowy i inteligentny. Jego zdolności informatyczne zdają się być wręcz nieograniczone. Decyzje przez niego podejmowane są do-bólu-racjonalne. Natomiast Twelve jest jego przeciwieństwem (nawet jeśli chodzi o wygląd). To pogodny, pełen energii i uczuć chłopak. Jednak gdy sytuacja tego wymaga staje się poważny i niezawodny. Bohater charakteryzuje się niesamowitą pamięcią, a jego umiejętność prowadzenia motocykla niejednokrotnie pozwala mu nawiać przed policją. Obydwoje odznaczają się determinacją i są gotowi do poświęceń w imię własnych ideałów. Ponadto łączy ich niesamowita więź, o którą potyka się niejaka Lisa Mishima, naciągając ją do granic możliwości… To niezdarna, zagubiona dziewczyna z problemami w rodzinie i talentem do pakowania się w kłopoty, której zadaniem zdaje się być utrudnianie chłopakom roboty. Trudno ją polubić, w porównaniu z bohaterami nie jest interesującą postacią. A teraz uważajcie, zaczynam się czepiać na poważnie, czyli słów kilka o detektywie Shibazakim. Ten niepokorny, ZnT doświadczony detektyw swoimi zdolnościami przewyższa nawet samego detektywa Marlowe’a. O ile mój ulubiony chandlerowski bohater jest na granicy realnych możliwości przewidywania i dedukcji, o tyle Shibazaki ją przekracza, co zaskutkowało tym, że nadałam mu przydomek ‘’Wróżka’’. Detektyw wydaje się być wszechwiedzący, a jego toku myślenia nie byłam w stanie ogarnąć. Ponadto historia Kenjirou ‘’Wróżki’’ Shibazaki’ego to odgrzewany kilka razy kotlet, o czym przekonacie się sami. Warto dodać, że cała tokijska policja wychodzi przy nim na bandę niekompetentnych głupków.

Co do oprawy graficznej to jest w porządku, ale momentami niektóre rzeczy były niedopracowane. Natomiast tokijskie ulice przedstawione w anime trafnie odpowiadają moim wyobrażeniom o tym mieście. Realistyczna kreska pasuje do ciężkiego klimatu serii, a bohaterowie są zaprojektowani starannie. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj ścieżka dźwiękowa, jest to zdecydowanie największy atut anime. Idealnie dopasowana i świetnie budująca napięcie. Odpowiedzialna za nią Yōko Kanno (Cowboy Bebop, Darker than Black) odwaliła kawał dobrej roboty (zresztą jak zwykle). Jeśli chodzi o opening, to ma w sobie pewną magię, a utwór Trigger Yuuki Ozaki zapadł mi w pamięci. Natomiast ending po prostu mi się nie spodobał, za dużo w nim Lisy było, chociaż pomysł na animację całkiem niezły, doceniam.

Zankyō no Terror nie jest arcydziełem, sporo do tego zabrakło. Szczególne zastrzeżenia mam tokijskiej policji z Shibazakim na czele. Płeć piękna, niestety, jest również kulą u nogi tej serii. Fabuła jest niedopracowana, ale niesie za sobą pewne przesłanie. Sami przestępcy jednak wzbudzają zaciekawienie, a ich przeszłość i motywy, które aż do ostatniego odcinka są niejasne, sprawiają, że nasza ciekawość wchodzi na najwyższy poziom. Właśnie ten jedenasty odcinek przyczynił się do tego, że anime oceniam wysoko, przymrużając oko na niedociągnięcia fabularne. Całość przypomina mi trochę grę ‘’kamień-papier-nożyce’’, w której to papier wygrywa z kamieniem. Jest to oczywiście nielogiczne, ale wszyscy wiemy, że tak musi być i akceptujemy to, bo inaczej gra nie miałaby sensu…

Komu polecam? Ano każdemu. Myślę, że to jedna z tych ‘’chińskich bajek’’, którą możesz obejrzeć razem z kumplem, bez względu na to czy jego zainteresowaniem jest polityka zagraniczna, japońska animacja, czy też gra na mandolinie. Warto poświęcić trochę czasu na Zankyō no Terror, choćby dla poznania tej dwójki przyjaciół albo dla samego zakończenia, które sprawi, że uronisz łezkę. Gwarantuję.

znt

Komentarze

Seeker: 10/10 artykuł
dnia 24.10.2014 21:01
Miyotan: Ładnie, brawo brawo Praktycznie całkowicie zgadzam się z tą recenzją, tyle, że moja ocena to 9/10 ale to głównie za klimat serii i za jej wizerunek na tle animców z ostatnich kilku sezonów, a może nawet lat. hai
dnia 24.10.2014 23:13
miczel1239: Wszystko ok ale opis Shibazaki’ego trochę słabo, znajomość mitologi, umiejętność łączenia wątków (co w jego pracy jest podstawą) i szukania głębszego sensu do tego upór i zaangażowanie jest dla ciebie wróżbiarstwem dziwne ale cóż z jednym się zgodzę cała sekcja 1 oprócz niego to totalne odpały o IQ poniżej 80. A po za tym jest on świetnym kontrastem do pary głównych bohaterów. Ale po za tym recenzja niezła jak dla mnie to mocne 9.5 z ukłonem dla autora ścieżki dźwiękowej.
dnia 25.10.2014 17:24
tsukuyo: Według mnie jeśli już autor zabiera się za budowanie tak kluczowej postaci jaką jest detektyw Shibazaki to jego obowiązkiem jest wyjaśnienie jej toku myślenia. Przez dosyć pobieżne przedstawianie rozumowania bohatera i rozwiązań zagadek postać straciła realizm. Ten "głębszy sens" w tym przypadku był po prostu za każdym razem naciągany. Jeśli zainteresowały cię klimaty ZnT to szczerze polecam anime pt. "Monster". Szeroki uśmiech
dnia 25.10.2014 21:09
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.