Kingdom - Sezon pierwszy

Autor: RadioBanzai 21.07.2013 20:38


Artykuł oparty na audycji Horego-portiera z Radia Banzai "Anime Tygodnia" z dnia 1.03.2013

Dzieje walczących królestw na terenie Chin w postaci anime, czyli kolejny przykład anime osadzonego w miejscu obcym jego twórcom. Czyżby była to kolejna płytka seria bez prawdziwego klimatu? Nic bardziej mylnego!

Anime Kingdom wprowadza nas w życie dwóch prostych niewolników żyjących na terenie chińskiego państwo Qin. Prowadzą oni dość nudne życie. Powoli dorastają i pracują dla małej rodziny, do której jako niewolnicy należą. W wolnej chwili poświęcają się oni treningowi fechtunku, a to z jednego prostego powodu - aby stać się największymi wodzami na świecie!

Niby abstrakcyjne marzenie jak na małych chłopców, nie mających nawet prawa do rządzenia własnym życiem. Zwłaszcza, że anime to nie należy do tych, w których bohaterowie nagle stają się potężni, albo przez dziwny przypadek otrzymują władzę przewyższającą ich kompetencje. Wszystko zaczyna się od prostej sceny: pewnego razu nieopodal polany, na której Shin i Hyou poświęcali się kolejnemu z przerażającej ilości sparingów, zatrzymał się powóz wiozący do pałacu cesarskiego urzędnika zwanego Changwenjun. Mężczyzna zainteresował się chłopcami, kilka dni później zjawił się ponownie, aby zabrać Hyou do pałacu. Chłopiec powrócił do Shina jakiś czas później ze śmiertelnymi ranami, powierzając przyjacielowi misję do wykonania, a jednocześnie składając na jego barki ich wspólne marzenie. Jak w obliczu śmierci najbliższego przyjaciela młody Shin poradzi sobie z zadaniem, które musi wykonać? I co wspólnego z nim ma Ei Sei, który wygląda identycznie jak Hyou i najwyraźniej ma jakiś związek z krwawym buntem w pałacu?

Zapowiada się ciekawie? I prawidłowo! Seria Kingdom skupia się na dziejach młodego Shina pokazując historię typu "Od zera do bohatera" jakiej jeszcze nie było - przygodę z realizmem uniemożliwiającym nagłe doskonalenie bohatera i gotowym w każdej chwili ukrócić żywot postaci, z którą widz zdążył się już zaprzyjaźnić. Wspomniana cecha serii nadaje całości pewną nieprzewidywalność sprawiając, że każdy kolejny odcinek jest zaskoczeniem. Fabuła jest na tyle oryginalna, że moje doświadczenie nabyte przy czytaniu setek mang i oglądaniu setek anime nie było w stanie nawet naprowadzić mnie na to, co działo się w każdym kolejnym odcinku.

Anime to w sposób niebywale realistyczny przedstawia aspekty polityczne zarządzania państwem na obszarze Chin w tamtych czasach. Prezentuje również bardzo realistycznie, a zarazem spektakularnie wielkie bitwy, w które to zaangażowane są dziesiątki tysięcy żołnierzy pokazując, że wojna to nie starcie dwóch wielkich grup ludzi nacierających na siebie aż zostanie tylko jedna ze stron, a wręcz przeciwnie. Sztuka wojny to taktyka, a taktyka to znajomość obu stron konfliktu i wykorzystanie ich mocnych i słabych stron. Tak samo nie można zapominać o ukształtowaniu terenu czy komunikacji między dowódcami i przede wszystkim obserwacji pola bitwy przez przywódców, każdy błąd generała może doprowadzić do utraty tysięcy ludzi, a w efekcie nawet do straty całego państwa.

Pomijając oryginalną i realistyczną fabułę oglądając Kingdom w oczy rzuciła mi się niecodzienna kreska, świetnie prezentująca się w scenach akcji i nieemitująca światła przy każdym ataku, jakby atak ten zawierał w sobie jakąś magiczną supermoc. Grafika jest dość dynamiczna i ładnie prezentowane są ruchy kamery, jednak podczas zbliżeń na postacie ukazanie ich emocji pozostawia wiele do życzenia, a przynajmniej nie jest to coś, do czego przeciętny otaku jest przyzwyczajony.

Po ataku grafiki na nasze oczy, zaatakowane zostają nasze uszy. Już na początku możemy usłyszeć opening Nothing's Carved In Stone - Pride. To kolejny utwór zaprezentowany w anime, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył Mógłbym porównać to zaskoczenie do tego towarzyszącego oglądaniu anime Deadman Wonderland i utworu z openingu tego anime One Reson. W trakcie samego anime można usłyszeć świetnie wkomponowane kawałki podkreślające sytuacje widoczne na ekranie. Tak jak zazwyczaj nie rzuca mi się podkład muzyczny w uszy, tak przy tym anime nie dało się przeoczyć muzyki budującej napięcie. Twórcy odwalili tu kawał dobrej roboty.

Nie można jednak zachwalać wszystkiego w nieskończoność, gdyż tak jak nie ma rzeczy idealnych, tak i w anime Kingdom znajdzie się parę zarzutów zaniżających ocenę końcową. Wspomnianymi zarzutami są postacie - nie zachwycają one ani wyglądem, ani osobowością, w związku z realizmem serii wyraźnie postarano się, aby postacie sprawiały wrażenie wiarygodnych, takich jakie można by autentycznie spotkać swego czasu w Chinach. Pozwoliło to na wzmocnienie realizmu całości, jednak zdecydowanie brakuje w serii paru interesujących bohaterów, czego nie do końca udało się ukryć twórcom, mimo wciągającej fabuły.

Podsumowując serię Kingdom mamy tutaj do czynienia z niebywale oryginalnym i realistycznym tytułem jakich w tych czasach jest coraz mniej. Fabuła sprawia, że na każdy kolejny odcinek czeka się z niecierpliwością, a grafika i muzyka tylko wzmacnia odczuwane wrażenia. Twórcy wykorzystali nawet wady serii do wzmocnienia jej mocnych stron. Anime Kingdom ocieka wręcz realizmem, jednak odrywa się od niego we właściwych momentach. Czasem w postaci przypadkowego szczęśliwego splotu zdarzeń, dobrego wyczucia czasu, czy też skuteczności osiągnięć głównego bohatera w wielu sytuacjach, w których nie spodziewałbym się tego po tejże serii.
Kingdom to coś dla miłośników przemyślanych anime akcji oraz dla tych, którzy chcieliby móc oglądać serii, tłumacząc się rodzicom, że uczą się historii. Jako ciekawostkę dodam, że już w czerwcu ma wyjść kontynuacja w postaci drugiej serii. Już nie mogę się doczekać.

Szukasz klimatycznej serii historycznej z znaczną ilością realistycznych akcji? Kingdom to seria dla ciebie!

Oceniając anime:
Grafika: 9/10
Muzyka: 9/10
Postacie: 7/10
Fabuła: 10/10
Całość: 9/10

Pozostałe informacje:
Ilość odcinków: 38
Data premiery: 4.06.2012
Koniec serii: 25.02.2013
Premiera drugiej serii: Czerwiec 2013

Miłego seansu życzy: Hory-portier z Radia Banzai

Korekta: Marou
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony.

Komentarze

Sienaq: Osobiście uważam że Renderowane w 3D modele rozbiły spójność szaty graficznej i nie dość że nie były one potrzebne - zwykła kreska by wystarczyła, to na dodatek były koszmarnej jakości. Na szczęście w drugim sezonie zostały wyeliminowane.

"...Chin w postaci japońskiego anime" - słowo "japońskiego" jest tutaj zbędne
dnia 25.07.2013 04:30
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.